Rozdział 53: Jak popłynąć, to z honorem

Złapał mnie potworny brak weny. Przepraszam, gorące dni mi nie służą :/


- Rusz dupę, zaraz stracę cierpliwość.

Co jeśli go nie posłucham i nie pójdę do Nao? Raczej nie powinno stać się nic złego...
Jak tego nie zrobię to Az może się fochnąć... Tego bym nie chciał. Właściwie to co mi szkodzi... Przynajmniej będę miał jakąś satysfakcję z późniejszych pochwał. Wolnym krokiem ruszyłem w stronę pokoju Nao, ale gdy zapukałem do jego drzwi odpowiedziała mi jedynie cisza. Zszedłem na dół i zamiast na niego natknąłem się na Satoru, który siedział z nosem w laptopie. On kiedyś od niego odchodzi? Usiadłem obok niego i spojrzałem na to co robi. Uzupełniał jakieś dokumenty, ale nie zagłębiałem się w to, czego dotyczyły. Nawet mnie nie zauważył...

Rozdział 52: Pora dorosnąć, część 3

Az
(dwa lata wcześniej)

Nudziłem się bardzo długo, nie żebym na to narzekał, ale chętnie poprosiłbym o wodę.
Hiro się do mnie nie odzywał, mimo to zauważyłem, że coś mu leży na sercu. Jeśli będzie chciał sam mi powie, nie będę zaczynał rozmowy. Nie ufałbym sobie na jego miejscu. Przez cały czas było mi zimno i miałem gęsią skórkę. Chciałbym dostać bokserki albo majtki, cokolwiek by móc się zakryć. Nienawidzę nagości, źle się z tym czuję, wiem, że nie jestem idealny. Mam delikatnie zarysowane mięśnie brzucha, to i tak dobrze zważywszy na to, że niespecjalnie ćwiczę i kompletnie nie uważam na to, co jem. Kiedyś zrobię sobie sześciopak... Kiedyś. Moje ciało pokryte jest różnymi bliznami, nie znoszę ich widoku. Są pamiątką po niektórych karach, których nigdy nie zapomnę.

Rozdział 52: Pora dorosnąć, część 2

Az
(dwa lata wcześniej)

Wolnym krokiem zbliżyłem się do białowłosego chłopaka i usiadłem obok. Kompletnie mnie zignorował. Może trochę szacunku? Jakby nie było jestem teraz jego współlokatorem.

- Hej - mruknąłem w miarę cicho.

Nie odpowiedział... Poczułem się dziwnie, zazwyczaj nie spotykam się z tak wielką ignorancją mojej osoby.

Rozdział 52: Pora dorosnąć, część 1

Az
(dwa lata wcześniej)

Daj dupy tu, daj dupy tam. Zrób to, zrób tamto. Nawet na pięć minut nie mogę spokojnie usiąść na tyłku. Cały czas haruję jak wół. Jeszcze jednej rzeczy dobrze nie skończę, a Pan już ma następny pomysł jak mnie wykorzystać. Powtarza się to w jebaną nieskończoność. Kurwa, nienawidzę tego ciągłego zapierdolu. Nawet nie dostaję za to wszystko jakiegokolwiek wynagrodzenia czy podziękowania.
Jak można tak męczyć zwierzęta?

Rozdział 51: Spierdoliłeś to Kou, znowu




Kou sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął z niej scyzoryk. Zamarłem, zrobiło mi się zimno z przerażenia. Az cofnął się o krok, zauważyłem jak zbladł. Podniósł ręce w geście kapitulacji, jednak Kou nie zamierzał odpuścić.
Złapał go za włosy, nie pozwalając mu na odsunięcie się, po czym przyłożył ostrze do jego prawego boku. Az się nie ruszał, jeden nieostrożny ruch i Kou może się wkurwić.