Rozdział 62: Jak ojciec z synem

Przepraszam, że tak długo nie było rozdziałów. Naprawdę piszę kiedy tylko mogę, jednak wena nie zawsze mi dopisuje. Zwłaszcza, że w kolejnych rozdziałach mam zamiar poruszyć ważniejsze kwestie (czyli jednocześnie stają się one trudniejsze do pisania).
Życzę miłego czytania i cierpliwości do mojej nieregularności.
PS. Jeśli ktoś to przeczytał, to niech da znać w komentarzu. Jestem ciekawa czy ktokolwiek czyta takie wstawki xd

Hayato



"Ty chamie i pedofilu!"
Mniej więcej to, usłyszałem dziś już co najmniej trzy razy. Nie sądziłem, że cała sytuacja potoczy się w Taki sposób... Na szczęście nie będę miał problemów, bo wszystko załatwialiśmy legalnie. Nikt nie może się do w mnie w żaden sposób przyczepić. 
Hiro nie jest niczemu winny, to nie jego wina. Staram się go zrozumieć, przynajmniej to sobie wmawiam. Jak ja bym się zachował na jego miejscu...? Ciężko powiedzieć. Nigdy nikt nie będzie w stanie postawić mnie w podobnej sytuacji. "Nigdy nie mów nigdy", w moim przypadku się nie sprawdzi. Ale może zacznijmy od... nie, nie od początku. Początku, po prostu nie ma, nie było i nigdy nie będzie. To tylko jakieś chore nieporozumienie. Dałbym wszystko, żeby móc posiadać w swoich rękach pierwszy akapit tej popierdolonej sytuacji. Wiedziałem, że to jest zły pomysł, ale nie byłem w stanie odmówić. 
Jak tak, kurwa, można?! 
Najchętniej odciąłbym się od całego świata i zamknął w czterech ścianach, gdzie nikt by mi nie przeszkadzał. W spokoju... to tak dużo? 
Złość tak łatwo przeplata się z rozpaczą. 
Nikt i tak nie usłyszy co myślę, więc mogę przeżywać ile mi się podoba. 
Nikt się nie dowie w jakim stanie jestem.
Nikt mi nie pomoże, bo do tego nie dopuszczę. Nie potrzebuję nikogo.

Nigdy nie byłem sam. Teraz jednak rozumiem, że samotność nie jest niczym złym. 
Lubię być sam.

Rozdział 61: Zabawa w psie łapki

Dłuuuuugi rozdział 13 988 słów! Zapraszam do czytania!


Kurwa mać! Szkoła średnia mnie przerasta! Funkcje, funkcje i jeszcze raz funkcje! Nawet, kurwa, w japońskim! To już jest przegięcie! Nie mam znajomych, a na przerwach i lekcjach siedzę sam jak palec. Jedynym pocieszeniem jest to, że Kou mnie co rano podwozi... Niestety wracać muszę już sam, autobusem. Ta szkoła to koszmar, przez wielkie K. Wszyscy nauczyciele, oprócz babki od niemca, tą to akurat szanuję, koszą od góry do dołu. Kompletny brak litości. Już nawet zdążyłem dostać opierdol od chemiczki! To, że nie znam kwasów jakichś tam to był dla niej wielki problem. Dobrze, że nie postawiła mi jedynki... Teraz się pewnie na mnie uweźmie... Panu staram się o wszystkim mówić. Niektóre rzeczy wolę przemilczeć, albo w ogóle nie zaczynać tematu, bo boję się o swój tyłek, przykładem jest ta potworzyca z chemii. Nic przyjemnego. Jest drugi tydzień szkoły i jak na razie żadnych ocen, ale mam pozapowiadane kartkówki na następny tydzień. To jest okropne. 
I kiedy już byłem pewien, że gorzej być nie może... Kou wyjechał z takim tekstem, że myślałem, że zejdę od samych jego słów.

Rozdział 60: Niezamierzony efekt

Hayato



Wreszcie mamy dwunasty września. Trzeba zgarnąć niewychowanego szczyla, zrobić z nim porządek i zarobić fajne pieniądze. Jak ja uwielbiam swoją robotę! Jeszcze tylko zgarnę Hiro i możemy jechać. Czeka nas kilka godzin jazdy i mam szczerą nadzieję, że nie będzie żadnych miał żadnych problemów żołądkowych. Na wszelki wypadek mam kilka reklamówek w schowku. Niby obiecał, że weźmie coś na chorobę lokomocyjną, ale wszystko może się zdarzyć.

Rozdział 59: Poległy psycholog

Satoru



Az poszedł prosto do mojego pokoju i choć dla kogoś innego jego postawa wykazywała pewność siebie, ja widziałem zupełne tego przeciwieństwo. Nie tak łatwo będzie z nim rozmawiać, muszę uważać na słowa. Nie chcę by zamknął się w sobie...
Ciężko było mi wyciągnąć go ze stanu depresyjnego po tym jak go kupiłem. Z tego co pamiętam, spędził ponad miesiąc w klatce, bo nie miał kupca. W tym czasie zdążył się poważnie rozchorować. Był na wszystko kompletnie obojętny, jak szmaciana lalka. Nie odzywał się prawie w ogóle. Odpowiadał tylko na moje pytania, wszystkich innych ignorował. Nie miał żadnych oporów przed bezgraniczną uległością i posłuszeństwem. Poddał się, bo nie widział dla siebie żadnej przyszłości. Nie chciał nic jeść, więc przez pierwsze tygodnie albo wmuszałem w niego jedzenie, albo, gdy zaczynały puszczać mi nerwy, leżał pod kroplówką. Byłem dla niego jedynym oparciem, później to na jakiś czas zniszczyłem, bo wiedziałem, że inaczej zacznie mi się stawiać. Zgwałciłem go, by wiedział kto tu rządzi. Kilka dni później, gdy myślałem, że już ze wszystkim się pogodził, próbował się powiesić. Nie mogłem go nigdzie znaleźć, więc zszedłem na dół, do piwnicy, pokoju, który na oczy widział tylko raz, w celu nastraszenia. Widok, który tam zastałem pamiętam ze szczegółami do dziś i nigdy już go nie zapomnę. Stał na krześle z pętlą wokół szyi. Jak usłyszał, że ktoś wszedł do środka, kopnął w oparcie i zawisnął. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji, udało mi się go uratować... Po tym wydarzeniu bałem się zostawić go samego na pięć minut, wtedy też za bardzo przywyknął do mojej obecności.

Rozdział 58: Victoria's Secret

Hiro



Ostatnie dni były genialne, choć Hayato nadal wydaje się być trochę nieobecny z powodów rodzinnych... W każdym razie, znalazłem pracę! Przyznaję, że chłopak mi trochę pomógł, ale ważne, że przynajmniej będę cokolwiek robił. Zatrudnili mnie w pizzerii na stanowisku kelnera. Może nie jest to szczyt marzeń, ale i tak się cieszę. Zaczynam od poniedziałku, już nie mogę się doczekać. Wyjdę do ludzi i będzie zajebiście!