Rozdział 57: Jak zarobić swój pierwszy milion? - poradnik dla opornych według Aza




Pierwszy dzień w szkole musi być stresujący?
Tak. Nawet bardzo.
Ze stresu bolał mnie cały brzuch. Na co ja się piszę? Na co ON mnie pisze? Pójdę do szkoły, wszystko będzie nowe i straszne. Niby normalnie powinno tak być, ale jakoś zabawki Satoru nie muszą chodzić do tego okropnego miejsca...
Chciałbym zrezygnować... ale nie mogę. Kou nie dałby mi przez to żyć. Zapewne dosłownie i w przenośni.
Może nie będzie tak źle... Co ja się oszukuję. Pewnie już dzisiaj komuś podpadnę, nie znajdę sobie żadnych znajomych... będę gnębiony... Mam same czarne wizje.

Rozdział 56: Ki_ _ me, please

Az


To miał być zwykły dzień.
Zwykły...
Dlaczego mam odpowiadać za błędy innych?
To nie moja wina.
Dlaczego postanowiłem kryć winowajcę?
Dlaczego te uczucia znowu wróciły?
On powinien zostać ukarany, w najgorszym wypadku pożegnać się z życiem...

Rozdział 55: Czekoladowo

Wakacje, wyjazdy i zero czasu na pisanie, a jak już jest, to brak weny, znacie ten ból?
Ja znam aż za dobrze -,-


- Pojutrze zaczyna się rok szkolny, wiedziałeś?

Pokręciłem przecząco głową. Skąd niby miałem to wiedzieć? Z kosmosu? W ogóle to po co on mi to mówi? Chyba nie chce... 

Rozdział 54: Więcej psów?




Wróciłem... do "domu"...
Pierwszym co wprawiło mnie w zdumienie był pies, ale nie taki jak ja, tylko prawdziwy, na czterech łapach. Dwumiesięczna Akita Inu. Mały, biszkoptowy, puchaty misiek...
Kou kupił psa...
Szczeniaka...

Rozdział 53: Jak popłynąć, to z honorem

Złapał mnie potworny brak weny. Przepraszam, gorące dni mi nie służą :/


- Rusz dupę, zaraz stracę cierpliwość.

Co jeśli go nie posłucham i nie pójdę do Nao? Raczej nie powinno stać się nic złego...
Jak tego nie zrobię to Az może się fochnąć... Tego bym nie chciał. Właściwie to co mi szkodzi... Przynajmniej będę miał jakąś satysfakcję z późniejszych pochwał. Wolnym krokiem ruszyłem w stronę pokoju Nao, ale gdy zapukałem do jego drzwi odpowiedziała mi jedynie cisza. Zszedłem na dół i zamiast na niego natknąłem się na Satoru, który siedział z nosem w laptopie. On kiedyś od niego odchodzi? Usiadłem obok niego i spojrzałem na to co robi. Uzupełniał jakieś dokumenty, ale nie zagłębiałem się w to, czego dotyczyły. Nawet mnie nie zauważył...