Posty

Rozdział 51: Spierdoliłeś to Kou, znowu

Kou sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął z niej scyzoryk. Zamarłem, zrobiło mi się zimno z przerażenia. Az cofnął się o krok, zauważyłem jak zbladł. Podniósł ręce w geście kapitulacji, jednak Kou nie zamierzał odpuścić.
Złapał go za włosy, nie pozwalając mu na odsunięcie się, po czym przyłożył ostrze do jego prawego boku. Az się nie ruszał, jeden nieostrożny ruch i Kou może się wkurwić.

- Dogadajmy się - odezwał się Az, był wyraźnie przestraszony.
- Ależ ja chcę ci się tylko zrewanżować - zaśmiał się cicho.
- Nie możesz, Pan musi wyrazić zgodę - starał się zachować naturalny ton głosu, ale i tak mu zadrżał.
- Nie musi - wymruczał.

Usłyszałem jak chłopak syknął. Nie wytrzymałem i zerwałem się z ziemi. Złapałem Kou za rękę, w której trzymał narzędzie zbrodni, drugą usiłowałem mu je zabrać. Przez łzy jednak ciężko było mi cokolwiek zobaczyć, dość mocno złapałem za ostrze, w tym samym momencie Az krzyknął. Dopiero po chwili dotarło do mnie co się stało, zauważyłem krew na swojej lewej d…

Rozdział 50: Zabolało

Hayato

Minęły dwa tygodnie od zakładu, co równa się temu, że również przez dwa tygodnie nie obcowałem fizycznie z Hiro. W między czasie dopuściłem się zdrady. To nie moja wina, że już nie wytrzymałem! Tylko jak zobaczyłem tamtego chłopaka na targu to musiałem go kupić... Pojechałem tam tylko po to żeby sobie popodziwiać, a nie kupować. Ludzie mnie kojarzyli, niektórzy niewolnicy również. Każdy z nich kłaniał mi się w pas, podczas gdy witałem się z jego Panem i kompletnie ignorowałem. To się nazywa mieć w ręku fach. Nie każdy Pan potrafi dobrze zająć się swoim psem, przykładem jest tutaj mój brat, który kompletnie sobie z tym nie radzi. W tresurze jedną z najważniejszych rzeczy jest poświęcenie jej bardzo dużej ilości czasu. Dla Hiro i każdego tymczasowego niewolnika zawsze miałem czas, bez znaczenia co się działo. Jeśli któraś część tresury wymagała ode mnie całego dnia, to tak właśnie było. Równie ważny jest też brak litości, ale jednocześnie sprawianie przyjemności obu stroną. Jeśl…

Rozdział 49: Nie igraj z ogniem

- Nie za dobrze wam? - usłyszałem za sobą wkurwionego Kou - Az, spierdalaj, nie pozwoliłem ci go dotknąć - warknął. - O co chodzi? Kim są ci chłopcy? - ciepłym głosem spytała dziewczyna, która okazała się być razem z moim Panem.  - Mój kuzyn i jego durny kochanek - odpowiedział bez zawahania. 
Kou chyba już wszystko sobie dokładnie obmyślił. Będzie raczej wiedział co odpowiedzieć w każdej sytuacji. Az mocno się zdenerwował. Wstał i złapał mojego Pana za włosy. Jak tak dalej pójdzie to oni się w końcu pobiją.
- Powtórz - warknął.  - Durny kochanek Sachiego.  - Zaraz wyjdę z siebie - szarpnął go, po czym puścił.
- Kou, nie mów tak. To, że nie podoba ci się, że są razem nie oznacza, że możesz go obrażać.

Mina Aza była w tym momencie bezcenna. Dziewczyna przyjrzała mu się dokładnie i odniosłem wrażenie, że od razu go znienawidziła. No to się dobrali... Kou też go nie lubi.
Uważnie się jej przyjrzałem. Miała zielone oczy i kasztanowe włosy opadające falami na ramiona. Gdybym miał opisać j…